sobota, 27 grudnia 2025
Nowa Wiosna - Robert Jordan
środa, 24 grudnia 2025
Pamięć Światłości - Brandon Sanderson, Robert Jordan
niedziela, 30 listopada 2025
Bastiony Mroku - Brandon Sanderson, Robert Jordan
niedziela, 16 listopada 2025
Pomruki Burzy - Brandon Sanderson, Robert Jordan
Autor: Brandon Sanderson, Robert Jordan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Gatunek: fantasy
niedziela, 2 listopada 2025
Gilotyna Marzeń - Robert Jordan
Cykl: Koło Czasu
Autor: Robert Jordan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Gatunek: fantasy
poniedziałek, 6 października 2025
Rozstaje Zmierzchu - Robert Jordan
sobota, 6 września 2025
Dech Zimy - Robert Jordan
wtorek, 19 sierpnia 2025
Ścieżka Sztyletów - Robert Jordan
niedziela, 3 sierpnia 2025
Korona Mieczy - Robert Jordan
Po uwolnieniu się z niewoli Aes Sedai Rand wraca do Cairhien, gdzie musi uporządkować bałagan jaki spowodowało jego zniknięcie. Nynaeve i Elayne kontynuują poszukiwania Czary Wiatrów. Egwene umacnia swoją pozycję jako Zasiadająca na Tronie Amyrlin. Moghedien ucieka z Salidaru. Tymczasem Lord Kapitan Komandor Synów Światłości zostaje zamordowany…
Książka w porównaniu do poprzedniczek nie jest długo, ma niecałe 900 stron (tak, kilka poprzednich tomów wypaczyło moje postrzeganie w tej kwestii). Dzieje się w niej w zasadzie niewiele, nie licząc końcówki, gdzie akcja gwałtownie przyspiesza. Niby powinnam przywyknąć do powolnego tempa akcji jeśli chodzi o tę serię…
Na pewno ciekawy jest wątek Randa, który przez poprzednie tomy przywykł do głosu Lewsa w swojej głowie. Teraz Lews ucichł, a Rand zastanawia się czy nie był on jedynie wytworem jego pogrążającego się w szaleństwie umysłu. Ciekawie było też w tym tomie obserwować jak Rand nagina rzeczywistość do swojej woli jako ta’veren.
Interesującą wydaje się postać Cadsuane, wiekowej Aes Sedai, która cieszy się ogromnym szacunkiem wśród pozostałych Sióstr. Jej motywy są owiane tajemnicą, ale jest to zdecydowanie bardzo charyzmatyczna bohaterka.
Ogólnie mam spory problem z podejściem kobiet do mężczyzn w tym tomie. Szczególnie w wątku Mata. Biedny chłopak został osaczony przez królową Tylin, która nie uznaje słowa „nie”. Irytuje tu szczególnie bagatelizowanie i śmiech ze strony otoczenia, szczególnie Elayne. Ja wiem, że to było pisane w innych czasach, z inną wrażliwością, ale jednak nie uważam za zabawne, że kobieta zaciąga siłą faceta do łóżka. Zwłaszcza, że nie zgadzam się z tym, że Mat dostał za swoje, bo owszem, on jest kobieciarzem, ale nigdy nie narzucał się kobiecie, która nie była zainteresowana.
Z podejściem Nynaeve do Lana też mam problem, acz nie aż tak duży. Po prostu dziewczyna czasem przesadza. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy to, że Lan się w niej zakochał nie wynika z jego skłonności samobójczych. Ogólnie to ja nawet Nynaeve lubię, ale niech ta kobieta nauczy się choć trochę panować nad sobą! Kobieto, to twój ukochany a nie worek treningowy! Ja rozumiem, że chłop zasłużył na opieprz, bo mnie też wkurza, ale nie trzeba się od razu z łapami wyrywać!
Z pozytywów zaś podobał mi się wpływ jaki na Elayne wywiera Aviendha. Podejście Aielów w kwestii honoru jest specyficzne, ale dobrze, że księżniczka w końcu zauważyła, że coś z Nynaeve zawdzięczają Matowi. Cudowny jest wątek przyjaźni Mata z Birgitte. Ja ogólnie lubię motyw przyjaźni kobieciarza i kobiety, której on w ogóle nie traktuje jako obiektu seksualnego.
Podoba mi się też relacja Randa z Min. W ogóle Min wydaje mi się ze wszystkich dziewczyn Randa najsensowniejsza.
Trochę nie rozumiem jaki był plan Randa na pokonanie Sammaela, że wysyłał armie do Łzy… Znaczy, rozumiem, że to jakoś miało odwrócić uwagę Przeklętego, ale te armie szły dwa tomy, najpierw wysłał Mata, potem go odwołał, potem Perrina… A na końcu z tego co zrozumiałam to nie miało wcale znaczenia, bo fortel nie wypalił? No poplątane.
Interesujący jest też wątek Kręgu, na trop którego wpadają Nynaeve i Elayne.
Zaś jeśli chodzi o Tar Valon… Ja się pytam jak Elaida, kobieta, która ma zdolność Przepowiadania może być tak durna i pozbawiona wyobraźni?! Toż jak rozdawali inteligencję, to ona nawet w kolejce nie stała! No i bawi mnie, że w sumie teraz robi to samo za co obaliły Siuan, tylko głupiej.
Zakończenie było intrygujące, zaczyna się nowy dla Randa etap, a dawni wrogowie wracają.
Do polskiego tłumaczenia nie mam większych zastrzeżeń, no za tym, że czasem w dialogach brakuje myślników, co sprawiło, że ciężko było zrozumieć niektóre wypowiedzi. No i oczywiście dalej mnie to łono irytuje. Niech mi to ktoś rozpisze anatomicznie!
W każdym razie, książkę czytało się dobrze, chociaż nie była przepełniona akcją. Mam wrażenie, że to samo można by zmieścić na o wiele mniejszej ilości stron.
niedziela, 20 lipca 2025
Triumf Chaosu - Robert Jordan
wtorek, 1 lipca 2025
Ognie Niebios - Robert Jordan
Cykl: Koło Czasu
Autor: Robert Jordan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Gatunek: fantasy
sobota, 7 czerwca 2025
Wschodzący Cień - Robert Jordan
środa, 30 kwietnia 2025
Smok Odrodzony - Robert Jordan
niedziela, 23 marca 2025
Wielkie Polowanie - Robert Jordan
poniedziałek, 3 marca 2025
Oko Świata - Robert Jordan
Mieliście kiedyś tak, że kupiliście całą serię książek całkowicie na ślepo? Kompletnie nie wiedząc o czym jest fabuła, tylko tyle, że ma dobre opinie? No to ja tak miałam z „Kołem Czasu”. Tak, kupiłam 14 grubaśnych tomów całkowicie w ciemno. I wiecie co? Po pierwszym tomie nie żałuję!
Rand al’Thor to młody chłopak, który wiedzie razem ze swoim ojcem spokojny żywot pasterza w Dwu Rzekach. Wszystko się zmienia kiedy jego rodzinne strony zostają zaatakowane przez trolloki, stwory, o których Rand myślał, że istnieją tylko w opowieściach. Okazuje się, że celem ataku był właśnie Rand oraz jego dwaj najlepsi przyjaciele, Mat i Perrin. Razem z przebywającą w wiosce Aes Sedai imieniem Moiraine chłopcy wyruszają w pełną niebezpieczeństw podróż do Tar Valon. W wyprawie poza czarodziejką i Strażnikiem Lanem towarzyszą im Egwene, ukochana Randa oraz bard Thom.
Nie będę ukrywać, jestem tą książką przezachwycona. Dawno żadna książka nie pochłonęła mnie do tego stopnia, że przestawałam zwracać uwagę na ilość przeczytanych stron, a tu tak było. Fabuła toczy się niespiesznie, a jednak nie odczuwałam dłużyzn w trakcie lektury. Tempo, przynajmniej przez większą część książki, jest idealne.
Miejscami widać mocną inspirację trylogią Tolkiena. Dosłownie przy kilku scenach miałam flashbacki do konkretnych scen z „Władcy Pierścieni”, zresztą cała fabuła opiera się na podobnym schemacie, grupa bohaterów podróżuje do konkretnego miejsca a siły zła próbują im przeszkodzić. Jednocześnie jednak muszę przyznać, że świat i historia wykreowane przez Jordana mają na tyle własnej tożsamości, że nie jest to bezczelna zrzynka. Zwłaszcza, że to dopiero pierwszy tom, historia dalej może się potoczyć w zupełnie innym kierunku, szczególnie, że jest to dużo dłuższy cykl.
Postacie przedstawiają archetypy dość typowe dla gatunku, ale są zróżnicowane i łatwe do odróżnienia od siebie. No i widać, że większość z nich skrywa jakieś tajemnice, które wyjdą na jaw w kolejnych tomach. Widać, że w tej części autor dopiero ledwo zarysował powierzchnię.
Podobne odczucia mam do kreacji świata. Nie ma tu niczego, czego bym nie widziała gdzie indziej, a jednak czytając nie odczuwa się wtórności, poszczególne elementy są zgrabnie do siebie dopasowane i razem tworzą interesującą całość.
Czasem tylko muszę przyznać, że autorowi zabrakło wyobraźni przy nazwach własnych (Shai’tan? Poważnie?), ale to drobny zarzut.
Mój największy zarzut względem fabuły dotyczy końcówki książki. Od momentu gdy pojawia się motyw tytułowego Oka Świata tempo rozwoju wydarzeń zostało zaburzone. Ostatnie starcie zaś wydało mi się odrobinę chaotyczne.
Kolejny zarzut mam zaś do polskiego wydania, gdzie miejscami zabrakło korekty tekstu, bo miejscami nazwy własne nie są odmienione przez przypadki, a mówię o nazwach przetłumaczonych (!) na polski, więc no… Język polska trudna język, nie?
Ogólnie jestem w tej książce zakochana. To jest porządne fantasy, takie z rozbudowanym światem i bohaterami, których losy interesują czytelnika. I po przeczytaniu aż chce się więcej. Na szczęście kolejnych 13 tomów już na mnie patrzy z półki.














