Seria: Stars of Chaos
Autor: priest
Wydawnictwo: Seven Seas
Gatunek: BL, steampunk, webnovel
Jako, że liczba złych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie osiągnęła masę krytyczną, postanowiłam zrobić sobie okłady z gejów i przeczytać coś, co faktycznie sprawi mi przyjemność. No i padło na serię „Stars of Chaos” priest, autorki bardzo lubianego przeze mnie „Guardiana”.
Trzynastoletni Chang Geng dorastał w ubogim mieście Yanhui, na granicy Wielkiego Liang z ziemiami Barbarzyńców. Podtruwany przez matkę chłopak spędza czas na nauce i opiece nad niepełnosprawnym przybranym ojcem. Jednak podczas ataku Barbarzyńców okazuje się, że całe jego dotychczasowe życie było kłamstwem… Życie nastolatka wywraca się do góry nogami, gdy ten wyrusza wraz z przybranym ojcem do stolicy cesarstwa.
Bardzo ważną rolę w tej powieści pełni fioletowe złoto – rodzaj paliwa, dzięki któremu Wielkie Liang osiągnęło swoją pozycję. Technologia w tym świecie jest w bardzo steampunkowym stylu, dużo tu pary i kół zębatych. Po prostu fioletowe złoto jest bardziej wydajnym paliwem niż węgiel, choć urządzenia na kotły węglowe też się pojawiają. Kto ma fioletowe złoto, tan ma władzę, dlatego paliwo to nie jest czymś co można normalnie kupić, dostaje się je z przydziału. Oczywiście czarny rynek kwitnie, a okoliczne kraje rywalizują o dostęp do tego paliwa.
Sam świat, mimo fantastycznej technologi bardzo przypomina nasz. Od razu można dostrzec, że Wielkie Liang to Chiny, Barbarzyńcy to Mongołowie, są odpowiedniki Japonii i Europy. Trochę razi mnie, jak stronniczo została przedstawiona polityka zagraniczna w powieści. Chodzi głównie o to, że gdy Wielkie Liang podbija okoliczne narody, to jest to przedstawione jako coś dobrego, zaś kiedy inne narody chcą choćby tylko odzyskać swoje dawne tereny to jest to niesłychana zbrodnia. Taka moralność Kalego w wydaniu imperialnym.
Chang Geng jak na razie jest całkiem typowym protagonistą. To po prostu bardzo pracowity dzieciak, który niekoniecznie odnajduje się w swojej nowej pozycji cesarskiego syna. Ale to dopiero początek historii, a już zasygnalizowano wątki, które mogą poprowadzić tego bohatera w ciekawym kierunku. Przede wszystkim: trucizna, którą truła go matka, a która ma wywołać u niego szaleństwo. I już pierwsze oznaki tego szaleństwa widać. Chłopak ma koszmary senne i problemy z zaufaniem, ale co się dziwić, też byście mieli jakby matka przez całe wasze życie próbowała dokonać spóźnionej aborcji…
Gu Yun, czyli rzeczony przybrany ojciec jest typem postaci, który absolutnie uwielbiam w chińskich powieściach. Facet nie ma za grosz wstydu, słowa „skromność” to on nawet w słowniku nie widział. Podoba mi się w jaki sposób autorka przedstawiła jego niepełnosprawność. Gu Yun niedowidzi i niedosłyszy, co faktycznie ma wpływ na jego funkcjonowanie. Owszem, bierze lek, który pozwala na zniwelowanie jego dolegliwości, ale remedium to też ma swoje ograniczenia i skutki uboczne. A jednocześnie Gu Yun jest świetnym wojownikiem i dowódcą. I jest bardzo inteligentny.
Romansu w pierwszym tomie prawie nie ma. Na szczęście, biorąc pod uwagę wiek i dynamikę między bohaterami. Gu Yun widzi Chang Genga tylko jako syna, dzieciaka pod jego opieką. Chociaż jeśli chodzi o to całe ojcowanie to jest w tym beznadziejny, ale co się dziwić, chłop ma niewiele ponad dwadzieścia lat. Za to Chang Geng… Cóż, powiem tylko, że ma mokre sny o swoim przybranym ojcu. Wzmianek o jego zauroczeniu nie ma jednak zbyt wiele i są dość subtelne. Trochę martwię się jak w przyszłych tomach wypadnie to przejście z relacji ociec-syn na romans… Na szczęście różnica wieku między bohaterami nie jest jakoś tragicznie duża, zaledwie 7-8 lat, a większość czasu spędzają oni z dala od siebie, więc to nie tak, że Gu Yun ma jakikolwiek wpływ na wychowanie młodego.
Pozostali bohaterowie też są świetni. Uwielbiam bromance między Gu Yunem a Shen Yi, jego prawą ręką. Dużo humoru wnoszą Ge Pangxiao i Cao Niangzi, dwaj chłopcy z Yanhui, którzy nie odstępują Chang Genga na krok. Pierwszy to przypominający prosiaka syn rzeźnika, a drugi crossdresser mający słabość do przystojnych mężczyzn. Ważną rolę odgrywa też Liao Ran, przystojny wędrowny mnich, który złożył śluby milczenia, należy do tajemniczej organizacji i zdecydowanie za małą wagę przywiązuje do higieny osobistej.
Dużo w tej książce humoru. Autorka bardzo często sceny absolutnie absurdalne opisuje górnolotnym stylem, co dodatkowo dodaje komizmu. Dialogi też miejscami są przezabawne. Ogólnie, lubię chińskie poczucie humoru, a w wykonaniu priest to już całkowicie trafia w mój gust.
Książkę czytałam po angielsku, więc moje zdolności językowe nie do końca pozwalają mi ocenić jakość tłumaczenia, ale czytało się przyjemnie i płynnie. Miejscami irytowało mnie w jaki sposób były dzielone słowa przy przenoszeniu do kolejnego wersu, ale może być przez to, że jestem przyzwyczajona do polskiego podziału na sylaby, nie mam pojęcia czy nie było to tu zrobione poprawnie.
Książka nie ma typowej struktury powieści, jak to zwykle w papierowych wydaniach webnovel, widać, że to tylko wycinek większej całości. Ale nie kończy się w środku akcji, tylko po rozwiązaniu konkretnego wątku, zamyka pewien etap w życiu bohaterów, więc o ile zakończenie jest otwarte, tak nie urywa się w pół zdania.
Ogólnie bardzo przyjemna lektura, jeśli ktoś lubi klimaty chińsko-gejowe to bardzo polecam.
