Cykl: Lato w pionierskiej chuście
Autor: Katierina Silwanowa, Jelena Malisowa
Wydawnictwo: StoryLight
Gatunek: obyczajowa, LGBT
Kiedy w 2023 zaczynałam czytać „Lato w pionierskiej chuście” nie spodziewałam się jak bardzo poruszy mnie historia dwóch chłopaków, którzy zakochali się w sobie na obozie pionierskim. „Lato” stało się jedną z moich ulubionych książek, a teraz, po ponad dwóch latach w końcu doczekałam się kontynuacji.
W moim odczuciu „Co przemilczała Jaskółka” to nie jest romans. To opowieść o samotności, o potrzebie miłości i akceptacji. O budowaniu wokół siebie murów i ukrywaniu się za maską „normalnego człowieka”. Owszem, wątek uczucia, jakie Wołodia żywi do Jury jest istotny, ale przez większą część powieści jest to jedynie wspomnienie. Dużo ważniejsza jest relacja Wołodii z samym sobą, to jak bardzo nienawidzi siebie.
O ile w pierwszym tomie można było odnieść wrażenie, że te dwadzieścia lat, które bohaterowie spędzili osobno zostało potraktowane po łebkach, tak w tym tomie autorki naprawiły to zaniedbanie. Pierwsza połowa „Jaskółki” opowiada o życiu Wołodii od momentu kiedy w wieku czternastu lat zorientował się, że pociągają go mężczyźni, poprzez czas spędzony w „Jaskółce” i miłość do Jury, W znacznym stopniu ta część książki powtarza to co widzieliśmy w pierwszym tomie, acz zmienia perspektywę i pogłębia temat. Ale przez to pierwsza połowa może wydawać się wtórna, zwłaszcza jeśli ktoś czyta ją zaraz po skończeniu poprzedniej części. Druga połowa z kolei kontynuuję historię od ponownego spotkania z Jurą, pytając czy da się odbudować relację po tak długim czasie.
Książka ma ograniczenie wiekowe 16+ i uważam, że zasłużenie. Nie ze względu na erotykę, tej w zasadzie tutaj nie ma, choć temat seksu się pojawia, tytuł powieści jest bardzo trafny pod tym względem, o ile w pierwszym tomie autorki raczej wystrzegały się poruszania seksualnego aspektu relacji bohaterów, tak w tej części jest to bardzo istotna część historii. Dodatkowo zostają poruszone motywy homofobii, tej zewnętrznej jak i zinternalizowanej; samookaleczania, myśli samobójczych, uzależnień, problemów psychicznych, toksycznych związków, a nawet książka delikatnie zahacza o temat holokaustu.
W ogóle wątek homofobii jest tu poruszony dużo brutalniej niż przywykłam do tego w powieściach zachodnich. Tam nawet jeśli taki motyw się pojawia, to bohater ma jakieś wparcie. A Wołodia jest całkiem sam. Społeczeństwo nienawidzi takich jak on, a jego rodzina nie jest wyjątkiem. On sam się nienawidzi. To tego muszę zwrócić uwagę, że tu homofobia jest faktycznie przedstawiona jako nienawiść wynikająca ze strachu, a to przez osadzenie tego tematu w kontekście epidemii AIDS. Owszem, jest to nienawiść irracjonalna i wynikająca z ignorancji, ale u jej podstaw leży przede wszystkim strach przed nieznanym.
Wołodia próbuje żyć tak jak wymaga od niego społeczeństwo, uważa się za osobę chorą i zboczeńca, a otoczenie tylko go w tym utwierdza. Książka opisuje jak próbuje się wyleczyć, co skutkuje tylko jeszcze większym pogłębieniem się problemów psychicznych. Bardzo wstrząsnęła mną scena, w której Wołodia mówi o swoim problemie rodzicom. Dostajemy tu opisy jego prób związków z kobietami, sekretny romans z Igorem, dość trudny do oceny moralnej. Sam Igor to całkiem ciekawa postać, o dziwo było mi go żal, chociaż absolutnie nie zachowywał się w porządku ani wobec Wołodii ani swojej żony.
Bohaterowie popełniają błędy, nie są idealni. Nie raz ich decyzje wydają się irracjonalne czy niemoralne, ale widzimy z czego to wynika.
Klimat powieści jest dość przytłaczający, choć przy tym czyta się ją bardzo szybko. Po prostu tak niewiele w życiu głównego bohatera zdarza się dobrych rzeczy, że nie da się podejść do tego obojętnie. I udało się tej historii wycisnąć ze mnie parę łez. Nie tak dużo jak pierwszemu tomowi, przy tamtej książce rozkleiłam się totalnie, ale i tu parę pociekło.
W kwestiach technicznych. Zdarzyło się kilka literówek, ale nie na tyle żeby miało to psuć odbiór, ot, zwykłe przeoczenia, wspominam bardziej z obowiązku. Bardziej mnie irytował brak przypisów przy różnych słowach typowych dla lat dziewięćdziesiątych w Związku Radzieckim. Ja rozumiem, że w Rosji pewnie wszyscy wiedzą kto to byli „lubiery”, ale w Polsce nikt nie kojarzy takiej grupy społecznej! A można to było prostym przypisem załatwić! I nie jest to jedyny taki przypadek w tej książce.
Pierwsza część była oskarżana o romantyzowanie Związku Radzieckiego. No to tego tomu nie da się o to posądzić. Wszystkie problemy Wołodii biorą swoje źródło w tym jak wyglądało życie i ludzka mentalność w tym kraju. Jeśli jakiś kraj jest tutaj romantyzowany to Niemcy. Za to podoba mi się jak wyraźnie podkreślono w tej książce odrębność Ukrainy od Rosji.
Na koniec wspomnę o jeszcze jednej kwestii, która nie daje mi spokoju. Jako, że od wydania „Lata w pionierskiej chuście” minęły ponad dwa lata, a ja miałam lekką obsesję na punkcie tej książki… No, może nie lekką, ale ciiiii… To zdarzyło mi się natknąć w odmętach internetu na kilka spoilerów do „Jaskółki”… I jakież było moje zdziwieniu przy czytaniu wersji polskiej, gdy się okazało, że część z tych zaspoilerowanych wątków w ogóle się w tej powieści nie pojawia a niektóre wydarzenia mają zupełnie inny przebieg! Wygląda na to, że w międzyczasie autorki przepisały na nowo tę powieść zmieniając całkiem sporo i rozbijając pierwotną wersję na dwa tomy. I tak na przykład wątek Maszy, na który bardzo czekałam został całkowicie w tej wersji pominięty… Nie jestem fanką takiego przepisywania już wydanych powieści, choć istnieje możliwość, że dzięki temu dostaliśmy lepszą książkę niż pierwotnie. Kusi mnie teraz przeczytać starą wersję i porównać. W każdym razie, wychodzi na to, że nawet jak sobie człowiek pewne rzeczy zaspoileruje to i tak może się zaskoczyć.
Teoretycznie historia zawarta w tej książce kończy się w połowie, ale czytając w ogóle tego nie czuć. Powieść jest bardzo spójna tematycznie, a zakończenie satysfakcjonujące. Owszem, są zarysowane pewne wątki, które zapewne zostaną rozwinięte w części trzeciej, ale podejrzewam, że wyłapałam je tylko dlatego, że ze spoilerów wiedziałam na co zwracać uwagę.
Powieść bardzo mną wstrząsnęła i skłoniła do refleksji. Bardzo polecam, szczególnie jeśli szukacie czegoś naprawdę smutnego. Jak z mojego kamiennego serca wycisnęło łzę, to wyciśnie z każdego. A teraz pora zacząć męczyć wydawnictwo o tom trzeci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz