sobota, 27 grudnia 2025

Nowa Wiosna - Robert Jordan

Tytuł: Nowa Wiosna
Cykl: Koło Czasu
Autor: Robert Jordan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Gatunek: fantasy

„Nowa Wiosna” to prequel „Koła Czasu” jednak zalecam jej lekturę najwcześniej w połowie cyklu. Zdecydowanie lepiej jest zacząć przygodę z tą serią od „Oka Świata”, ponieważ prequel wiele tajemnic z głównego cyklu traktuje jako rzeczy oczywiste.

Ostatnie dni Wojny z Aielami. Gitara Moroso przepowiada narodziny Smoka Odrodzonego i umiera. Świadkami tego wydarzenia są jedynie Zasiadająca na Tronie Amyrlin oraz dwie Przyjęte, Moraine i Siuan. Wkrótce rozpoczynają się poszukiwanie dziecka, którego przeznaczeniem jest walka z Czarnym. Tymczasem Lan Mandragoran, niekoronowany król Malkieru musi uporać się z machinacjami politycznymi swojej dawnej kochanki.

Kiedy brałam tę książkę do ręki, spodziewałam się, że historia będzie mniej więcej po równo podzielona między Moiraine i Lana. Tak jednak nie jest, przez zdecydowaną większość powieści śledzimy losy Moiraine.

Fabularnie ta książka za dużo nie wnosi do cyklu. Wszystkie najważniejsze informacje w niej podane pojawiają się też w głównej serii.

Najwięcej ta powieść wnosi pod względem światotwórczym. Robert Jordan wykorzystuje każdą okazję, by poszerzyć i uszczegółowić świat przedstawiony, za co autentycznie uwielbiam ten cykl. Mamy okazję zobaczyć jak wygląda dzień normalnej Przyjętej w Białej Wieży i typowa droga do otrzymania szala. Tego mi brakowało w głównym cyklu, gdzie wszystkie młode bohaterki przez etap szkolenia na Aes Sedai przeszły w trybie mocno przyspieszonym. Moiraine i Siuan, choć zdolne, jednak edukację przeszły normalnym trybem. Ze strony Lana dowiadujemy się za to więcej o zwyczajach i tradycjach Malkieru.

Bardzo podoba mi się jak duży wpływ ma relacje między Moraine a Lanem mają różnice kulturowe, jak bardzo to co jedno uważa za uprzejmość dla drugiego jest zniewagą.

Moraine jest przedstawiona jako dziewczyna mająca jeszcze problem z panowaniem nad swoim temperamentem, dużo twardsza niż sugeruje to jej wygląd laleczki. Razem z Siuan tworzą zgrany duet. Widać skąd wzięła się jej determinacja w znalezieniu Smoka Odrodzonego, że wpływ na to miała nie tylko przepowiednia, ale także plany Wieży względem dziewczyny.

Młody Lan bardzo przypomina swoją starszą wersję, ale jednocześnie czuć, że faktycznie jest młodszy. I zdecydowanie bardziej uprzedzony do Aes Sedai niż w późniejszych latach.

Na kartach powieści pojawia się wiele znanych z historii Randa postaci, niektóre tylko na chwilę, inne mają trochę większą rolę.

Już zapomniałam, jak różny od stylu pisania Sandersona jest styl Roberta Jordana. Jest zdecydowanie mniej dialogów, za to więcej opisów. Humor też jest bardziej subtelny, bardziej na zasadzie ironii i mrugnięć okiem do czytelnika, niż bezpośrednich żartów.

Prawdziwym szokiem było dla mnie, że polskie wydanie jest bardzo porządnie wykonane. Przede wszystkim okładka jest prześliczna. A sam tekst wyraźnie przeszedł porządną korektę, błędy zdarzały się, owszem, ale było ich dosłownie kilka i gdybym nie była wyczulana pewnie bym ich nawet nie zauważyła. Czyli jednak da się! W głównej serii nie można tak było?

Muszę się przyczepić jedynie do dwóch rzeczy. Po pierwsze: niekonsekwencja w nazwach narodowości względem głównego cyklu. Nagle zamiast Malkierczyków są Malkieri, a zamiast Kandorczyków – Kandori. Druga rzecz: w tej książce znalazłam Glosariusz, którego nie było w „Pamięci Światłości”. Poznałam po obecności wielu terminów odnośnie Seanchan, którzy przecież na kontynent przybyli jakieś osiemnaście lat po akcji tej książki! I po braku korekty, Glosariusz pod tym względem to poziom głównej serii.

Ogólnie, nie uważam żeby była to lektura obowiązkowa, nie ma w niej nic, bez czego nie zrozumiecie „Koła Czasu”. Ale! Jest bardzo przyjemna, sama przeczytałam ją w zaledwie trzy dni. Jeśli podobał wam się główny cykl i nie chcecie rozstawać się z tym światem, to pozycja dla was idealna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz