sobota, 24 października 2026

Niespokojna prawda - Freya Marske

Tytuł: Niespokojna prawda
Seria: Ostatnie wiązanie
Autor: Freya Marske
Wydawnictwo: Aura
Gatunek: fantasy, romans, LGBT

Maud Blyth, chcąc pomóc bratu w starciu z magicznymi spiskowcami, wyrusza do Ameryki. Jej zadaniem miało być jedynie sprowadzić posiadaczkę jednej z części ostatniego kontraktu, z powrotem do Anglii… Tylko, że owa starsza pani zostaje zamordowana już pierwszego dnia rejsu, a Maud nie ma najmniejszego pojęcia, który z należących do niej przedmiotów jest magicznym artefaktem. Dziewczyna ma sześć dni rejsu, by go znaleźć i przy okazji nie dać się zabić spiskowcom. W rozwiązaniu tej zagadki pomoże jej Violet, aktorka i czarodziejka, która ma odziedziczyć fortunę po zmarłej krewnej. A także pewien lord, eksczarodziej i dziennikarz, parający się na boku złodziejstwem i sprzedażą pornografii.

Głównymi bohaterkami książki są Maud i Violet. To rozwój ich relacji jest, obok poszukiwania kontraktu, głównym wątkiem tej opowieści. Podoba mi się, że mimo widocznego podobieństwa między rodzeństwem Blyth, autorka nie powtarza tutaj tej samej dynamiki co w pierwszym tomie. Maud jest podobna do Robina, ale jest też swoją własną osobą. To panienka z dobrego domu, która jednocześnie bardzo chciała by zrobić coś skandalicznego. Zbudowała całą swoją osobowość w kontrze do swojej matki, a po jej śmierci ma wątpliwości, co tak naprawdę jest w niej naprawdę jej. Przez matkę ma też problemy z wiarą w intencję innych ludzi. Do tego Maud naprawdę chce pomóc bratu, którego uwielbia. Jednocześnie jest absolutnym magnesem na kłopoty, najpierw działa, a później myśli. No nie da się jej nie lubić.

Violet z kolei w pewnym sensie jest przeciwieństwem Edwina z pierwszego tomu. Tak jak on zbudowała wokół siebie mur, ale o ile Edwin pod maską niedostępności skrywał wrażliwe wnętrze, tak w przypadku Violet jest na odwrót. U niej to ta zewnętrzna warstwa jest przystępna, zaś pod spodem skrywa stal i ostre krawędzie.

Podoba mi się, że dziewczyny zmieniają się nawzajem pod swoim wpływem. Violet uczy się pokazywać swoje prawdziwe ja, a Maud respektować cudze granice. Obie stają się lepszymi ludźmi dzięki wzajemnemu wpływowi. Sam romans z kolei jest dość ekspresowy, głównie przez to, że cała fabuła obejmuje tylko sześć dni. Dziewczyny już po trzech dniach lądują w łóżku. To bardziej przyjaźń z benefitami, z potencjałem na przekształcenie się w coś więcej. Jest to zdecydowanie bardziej realistyczne podejście niż jakbyśmy od razu dostali wielką miłość, biorąc pod uwagę ramy czasowe. Przypadło mi do gustu, że nawet na koniec książki Violet nie odsłania wszystkich swoich sekretów przed Maud.

Miałam nadzieję, że skoro ten tom jest o lesbijkach (no dobra, jedna jest bi), to nie zaatakują mnie w nim kutasy… I w sumie był tylko jeden… Ale za to całe stado cipek! Już wolałam te nieszczęsne kutasy… Naprawdę nie ma lepszego słowa na tę część kobiecej anatomii? Bo to ani romantyczne, ani seksowne nie jest… A tak poza tym seksu jest podobna ilość co w poprzednim tomie i opisy są w podobnym tomie. Czyli mogłoby być tego mniej i mniej dosadnie, ale tragedii nie ma. Tylko te cipki...

Bardzo podobało mi się, że w przeciwieństwie do pierwszej części, która w znacznej mierze była teatrem dwóch aktorów, w tomie drugim pojawia się więcej postaci. Absolutnie uwielbiam lord Hawthorna, szczególnie jego relację z Maud i przekomarzanie z Rossem. Sam Ross zresztą też jest bardzo interesującą postacią. Ale o tych dwóch więcej napiszę przy okazji trzeciego tomu. Właśnie relacje między bohaterami to jest wielka siła tej serii. Dużo humoru opiera się właśnie na nich, scena z czytaniem pornografii z podziałem na role to absolutne złoto.

Sama intryga jest całkiem ciekawa, poszczególnie elementy zgrabnie się ze sobą łączą. Postacie, których zaangażowanie początkowo wydawało się całkowicie przypadkowe okazują się być pełnić ważniejszą rolę niż się wydaje. Jest parę fajnych zwrotów akcji, sama lokalizacja artefaktu jest bardzo ciekawym pomysłem. A przede wszystkim są szalone pomysły Maud. Naprawdę, ta dziewczyna to wcielenie chaosu pod postacią niewiniątka. Uwielbiam ją.

Podoba mi się, że autorka rozwinęła lore tego świata. Dostajemy trochę informacji jak funkcjonuje magia poza Wielką Brytanią, jest też trochę więcej o duchach… Dostajemy także więcej informacji o Klubie Forsycji. Ogólnie rzeczy, które były delikatnie wspomniane w pierwszym tomie tutaj nabierają głębszego znaczenia.

Z błędów polskiego wydania, to w tym tomie rzucił mi się w oczy brak losowych literek. A tak poza tym poziom jest całkiem niezły, czyta się to bardzo płynnie.

Jeśli komuś się podobał tom pierwszy to ten też powinien. Co prawda tam bardziej mnie romans poruszył, ale to może być moje skrzywienie. Absolutnie warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz