sobota, 16 maja 2026

Stars of Chaos 4 - priest

Tytuł: Stars of Chaos 4
Seria: Stars of Chaos
Autor: priest
Wydawnictwo: Seven Seas
Gatunek: BL, steampunk, webnovel

Podczas misji mającej na celu zbadanie sprawy korupcji na południu Chang Geng wpada w kłopoty. Tymczasem jego imię zostaje zamieszane w spisek mający na celu zamach na cesarza. Jednak konflikty wewnętrzne to nie jedyny problem Wielkiego Liang: Osiemnaście Plemion wciąż pragnie zemsty, a armia papieża zbiera siły do ponownego ataku.

Z przykrością stwierdzam, że ten tom nie utrzymał poziomu poprzednika. Znaczy, nie jest źle, ale tom trzeci podniósł moje oczekiwania, a czwarty po prostu ich nie udźwignął.

Przede wszystkim za dużo w tym tomie było Gu Yuna przybywającego na ratunek, zwłaszcza w początkowych rozdziałach. Jeszcze, żeby te wydarzenia rozgrywały się mniej więcej w tym samym regionie, ale nie, miałam wrażenie jakby odległość nagle przestała mieć jakiekolwiek znaczenie, a Gu Yun teleportował się z miejsca na miejsce. Miałam flashbacki z ostatniego sezonu „Gry o tron”, a to nigdy nie jest komplement.

Drugi zarzut mam do wątku Osiemnastu Plemion. Jak na wątek, który w sumie rozpoczął całą fabułę tej serii, to zakończenie było jakieś takie niesatysfakcjonujące. Prawdopodobnie przez to, że obyło się praktycznie bez udziału głównych bohaterów. I o ile cieszę się, że postacie poboczne dostały szansę by zabłysnąć, a ostatnie chwile Wilczego Króla były naprawdę ciekawie opisane, tak pozostał pewien niedosyt. No i fakt, że całkowicie nie wykorzystano postaci drugiego wu’ergu, aż się zastanawiam po co w ogóle wprowadzono tę postać.

Trochę też rozczarował mnie wątek generała Shen Yi i panny Chen, spodziewałam się chyba trochę więcej interakcji między tą dwójką. Ja wiem, że to wątek całkowicie poboczny, ale wolałabym żeby trochę bardziej autorka go rozbudowała, żeby to nie było tak jednostronne uczucie ze strony pana generała. Zwłaszcza, że ja bardzo lubię, kiedy w gejowej książce dostaje romans hetero na drugim planie. Zresztą tak samo w drugą stronę, ot, taka moja przewrotna natura. A biorąc pod uwagę, co pani doktor i pan generał muszą przechodzić z parą głównych bohaterów, to naprawdę należy im się odrobina szczęścia.

No, a teraz przejdźmy do rzeczy, które mi się podobały, żeby nie było, że ze mnie taka maruda.

Ogólnie cały wątek z zamachem na cesarze, wyjąwszy teleportującego się Gu Yuna, mi się podobał. Bardzo fajnie przedstawiono ten spisek. W ogóle sama postać cesarza coraz bardziej mi się podoba, to jak z jednej strony polega na Gu Yunie i bracie, a z drugiej zżera go paranoja. Chang Geng jest na tyle tajemniczy, że nikt nie jest pewny jego prawdziwych motywów, a to jak blisko są z Gu Yunem sprawia, że i lojalność marszałka staje pod znakiem zapytania.

Wciąż niesamowicie podoba mi się przyjaźń Gu Yuna i Shen Yi, a teraz kiedy Shen Yi się zakochał, to Gu Yun ma prawdziwe używanie.

Podobało mi się, że zarówno Barbarzyńcy jak i Daleki Zachód nie zostali przedstawieni jako monolity, że te nacje, tak samo jak Wielkie Liang zmagają się z konfliktami wewnętrznymi. Wilczy Król pragnie zemsty, lecz jego lud jest już zmęczony ciągłą wojną, zwłaszcza, że kraj nęka klęska głodu. Zaś wśród z Zachodu coraz wyraźniej widać konflikt interesów między papieżem a królem.

Chang Geng i Gu Yun to dalej bardzo fajna para, choć przez większość czasu nie przebywają razem. Chyba to mi się w tej serii tak bardzo podoba: romans, choć zdecydowanie istotny, zajmuje bardzo mało miejsca. Dużo w tym tomie chorowania, zresztą, jak w całej serii. Ja chyba powinnam pić kielona za każdym razem jak Gu Yun albo Chang Geng są ranni/chorzy… Znaczy, nie uważam tego za wadę, zwłaszcza, że wprowadza to nastrój przemijania… Stan zdrowia Gu Yuna pogarsza się z każdą chwilą, podczas gdy jest on gwarantem stabilności psychicznej Chang Genga. Dostajemy w tym tomie też dodatkowe informacje o wu’ergu.

Ogólnie, jest to trochę słabszy tom, ale czytało mi się go bardzo szybko, nie tylko dlatego, że był krótki. Serię dalej polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz