środa, 6 maja 2026

Stars of Chaos 3 - priest

Tytuł: Stars of Chaos 3
Seria: Stars of Chaos
Autor: priest
Wydawnictwo: Seven Seas
Gatunek: BL, steampunk, webnovel

Jako, że ta seria to ciągła historia, to ostrzegam, że spoilery do poprzednich tomów w poniższej recenzji latają nisko (będzie padać!).

Armia Dalekiego Zachodu oblega stolicę. Jednak sama obrona stolicy nie wystarcza. Wielkie Liang straciło w wojnie wiele: część ziem dostała się pod obce panowanie, skarbiec świeci pustkami, a zapasy fioletowego złota, szczególnie potrzebnego w tych ciężkich czasach skurczyły się drastycznie. Gdy marszałek Gu Yun rusza bronić granic kraju, książę Yan robi wszystko, by ustabilizować sytuację gospodarczą w kraju.

Oj, dzieje się w tym tomie dużo. Są bitwy, są intrygi dworskie, ale jest też miejsce na rozwój bohaterów i relacji między nimi. Ciężko było się oderwać od lektury.

Bardzo podobało mi się jak w tym tomie jest poprowadzona postać Chang Genga. Obserwowanie drogi od księcia w ogóle niezainteresowanego polityką do praktycznie zbawcy narodu było bardzo satysfakcjonujące. Zdobywanie coraz większych wpływów na dworze, zarówno ciężką pracą jak i podstępem. Właśnie ta polityczna część powieści okazała się najbardziej zajmująca. Pozwoliło to też na rozwinięcie bohatera w oderwaniu od romansu, co bardzo pomogło w wyrównaniu dynamiki w tej relacji.

Poza intrygami politycznymi duże znaczenie ma też wątek klątwy. Dowiadujemy się więcej o tym jak działa wu’ergu i czym właściwie jest. Poznajemy też przeszłość Chang Genga i okazuje się, że chłopak może faktycznie nie być tym, za kogo wszyscy go mają. Wpływ wu’ergu każe mieć wątpliwości, czy książę naprawdę jest tak bezinteresowny w swoich działaniach, jak to się wydaje.

Postać Gu Yuna też przechodzi przemianę. Jego zdrowie cały czas się pogarsza, zwłaszcza, że dwa razy w tym tomie zostaje on poważnie ranny… Staje się on z wiekiem coraz bardziej refleksyjny. Co prawda tylko w środku, na zewnątrz cały czas pokazuje tą samą bezwstydną twarz. I niech ktoś temu mężczyźnie zabierze flet, bo w jego rękach to zabójcza broń! Poznanie prawdy o truciźnie trawiącej Chang Genga sprawia, że Gu Yun musi zmierzyć się z własnymi uczuciami…

W tym tomie w końcu romans zaczyna się na dobre. I muszę powiedzieć, że ten wątek bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Sięgając po tę serię miałam duże wątpliwości co do tego, jak będzie wyglądać relacja między głównymi bohaterami, biorąc pod uwagę, że w pewnym sensie są „ojcem” i „synem”. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy okazało się, że absolutnie uwielbiam ich jako parę. Jest to bardzo delikatny relacja, dużo tu czułości i romantyzmu, ale takiego subtelnego. Scen erotycznych nie ma. Znaczy, seks jest, ale za zamkniętymi drzwiami. W sumie fascynujące jest to jak bardzo kinky potrafią być bohaterowie książek priest pomimo tego, że nie pisze ona erotyki. Podoba mi się, że autorka zadbała o to, by bohaterowie mieli życie poza swoją relacją, by nie byli od siebie zależni. Owszem, ich relacja zahacza o tabu, ale bardziej w kwestii tego jak jest postrzegana przez innych, a nie, że jest jakoś szczególnie problematyczna.

W dalszym ciągu uważam, że przyjaźń Gu Yuna z generałem Shenem jest najlepszą relacją w powieści. Shen Yi jest absolutnie wspaniały w roli piątego koła u wozu i uwielbiam to, jak on ma dość tych dwóch momentami, a zwłaszcza Gu Yuna. Do tego w tym tomie generał dostał swój własny wątek i jest go zdecydowanie więcej.

Pozostali bohaterowie drugiego planu może nie wybijają się aż tak bardzo, ale są na tyle wyraziści, że nie da się ich pomylić i łatwo ich zapamiętać.

Bardzo ważny w tym tomie jest motyw troski o ojczyznę, co w sumie jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że bohaterami są książę i wojskowy, a cała historia jest o obcej inwazji. Niezmiennie bawi nazywanie ludzi z Dalekiego Zachodu „włochatymi małpami”.

Uwielbiam poczucie humoru w książkach priest. Nie raz w trakcie czytania śmiałam się na głos.

Ciekawą rzeczą, jaką zauważyłam w trakcie czytania, jest to jak często pojawiają się cytaty i nawiązania do klasycznej literatury chińskiej. I to nie jako wtrącenia, ale normalnie jako część narracji.

Jak do tej pory był to najlepszy tom serii. Czytało się to niesamowicie przyjemnie, a bohaterów ciężko nie pokochać. Zdecydowanie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz