wtorek, 28 kwietnia 2026

Stars of Chaos 2 - priest

Tytuł: Stars of Chaos 2
Seria: Stars of Chaos
Autor: priest
Wydawnictwo: Seven Seas
Gatunek: BL, steampunk, webnovel

Jako, że „Stars of Chaos” to bardziej jedna długa powieść, nie da się pisać o tomie drugim bez zdradzenia chociaż trochę z poprzedniej części. Dlatego tych, którzy chcą uniknąć spoilerów tu jest link do recenzji tomu pierwszego. A całą resztę zapraszam do lektury.

Od wydarzeń z poprzedniego tomu minęły cztery lata. Cesarz umacnia swoją władzę nad wojskiem co spotyka się ze sprzeciwem generałów. Sytuacja zaognia się zwłaszcza na południowej granicy, na Wielkie Liang pada groźba rebelii. Los sprawia, że ponownie przecinają się drogi Chang Genga i Gu Yuna.

Chang Geng bardzo wydoroślał w ciągu tych czterech lat. Konieczność panowania nad morderczymi instynktami sprawiła, że młodzieniec umie zachować zimną krew w każdej sytuacji. No, prawie każdej.

Romans w tym tomie zajmuje trochę więcej miejsca niż w poprzednim, acz wciąż jest jednostronny. Mamy tu do czynienia ze slow burn, przy czym Chang Geng burn, a Gu Yun jest slow. Jest bardziej gejowo niż w poprzedniej części, w końcu Chang Geng jest już dorosły. Jego uczucia też w końcu wychodzą na jaw. Tylko, że Gu Yun dalej widzi w nim tylko syna. Podoba mi się też, że jednak homoseksualizm nie jest tutaj traktowany jako orientacja domyślna, co często się zdarza w przypadku BL.

A Gu Yuna jest tu więcej niż w poprzednim tomie. O ile w pierwszej części protagonistą był wyraźnie Chang Geng, tak w tym tomie mam wrażenie, że przez większość czasu śledzimy perspektywę Gu Yuna. Dowiadujemy się więcej o jego przeszłości. Mam mieszane uczucia względem sugestii, że jego wzrok i słuch da się wyleczyć, acz wygląda na to, że nawet jeśli, to nie całkowicie bez konsekwencji, więc mam wiarę w autorkę.

Jak w poprzednim tomie narzekałam na imperializm i moralność Kalego, tak w tym tomie wychodzi na to, że to był element charakteryzacji postaci. Gu Yun z wiekiem trochę zmienia podejście, acz nie jakoś drastycznie. W każdym razie, autorka się wybroniła w tej kwestii.

Bardzo mi się spodobał wątek konfliktu między cesarzem a Gu Yunem. O ile Gu Yun nie miał najmniejszego zamiaru podważać władzy cesarskiej, tak sam fakt rozdzielności władzy wojskowej od cywilnej mógł cesarza niepokoić. Zwłaszcza, że generałowie zdają się być bardziej skorzy do słuchania rozkazów marszałka. I nawet jeśli cesarz wykazywał do pewnego stopnia paranoję, a jego decyzje były katastrofalne w skutkach, to całkowicie rozumiem pobudki. Wątek jak dla mnie logiczny i wprowadzający ciekawą dynamikę.

Postaci pobocznych było w tym tomie mniej i nie były tak wyraziste. Moi ulubieńcy z poprzedniego tomu, czyli Ge Pangxiao i Cao Niangzi pojawili się tylko na chwilę, przy czym ten drugi przestał się ubierać jak dziewczyna… Smuteczek. Za to muszę powiedzieć, że absolutnie uwielbiam przyjaźń między Gu Yunem a Shen Yi.

Początkowo czytanie tej części szło mi dość opornie. Podejrzewam, że po prostu nie mogłam się w czuć w historię przez ten przeskok czasowy. Na szczęście jakoś od połowy historia nabiera tempa, zarówno pod względem relacji między bohaterami jak i samej fabuły. A ta pod koniec nabiera skali, której spodziewałabym się po końcówce serii, a nie drugim z pięciu tomów.

Okropnie brakuje mi w tej serii mapy. Samo Wielkie Liang jest, jak nazwa wskazuje, wielkie. W końcu to Chiny-nieChiny. A akcja potrafi przenosić się w różne regiony tego kraju. W dodatku coraz większe znaczenie dla fabuły mają kraje graniczące z Liang. O ile nie jest to jakoś bardzo skomplikowane i da się to spokojnie ogarnąć, to miło by było móc zerknąć sobie od czasu do czasu na mapę.

Trochę rozczarowana też jestem też tym, że ilustracje robiła inna osoba niż w pierwszym tomie. Dalej są ładne, ale żadna nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia.

Ogólnie, o ile uważam ten tom za trochę wolniejszy niż poprzedni, to seria jak na razie nie zawodzi. Jest ciekawie, relacja bohaterów rozwija się w interesujący sposób, a intrygi są odpowiednio intrygujące.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz